sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 13



Ledwo słyszalne krzyki odbijały się w głowie, niczym stado koni pędzących na wyścigach. Z mych ust, automatycznie wydobył się jęk niezadowolenia, a powieki ścisnęły się najmocniej, jak się tylko dało. Ręce, które swobodnie leżały na miękkiej pościeli, teraz zasłoniły przykryte naturalną zasłoną, obolałe oczy. Szybkim gestem zaczesałam do góry włosy, które spoczywały na policzkach. Chwilę przytrzymałam dłoń przy skroni, by uspokoić szum, który przynosił niemiłosierny ból. Powoli uniosłam powieki, a światło dzienne przyćmiło mi widok. Odczekałam chwilę, by przyzwyczaić się do jasności panującej w pokoju. Gdy w końcu oczy mogły spokojnie pochłonąć widok otaczającej mnie zieleni, rozejrzałam się po wnętrzu.
Na przeciw wielkiego łoża, w którym dochodziłam do siebie, po niezapamiętanej przeze mnie nocy, znajdowały się duże, szklane drzwi, prowadzące na balkon, jak mniemam. Po mojej prawej znajdowała się para ciemnobrązowych drzwi, które były dopasowane do paneli, pokrytych niedużym, zielonym dywanikiem. Na przeciw drzwi, pod oknem, stała biała szafa z lustrem na środku oraz białe biurko, które było przyozdobione fotografiami, w ramkach o różnych odcieniach zieleni. Trawiaste ściany zdobiły półki ze statuetkami oraz  innego rodzaju nagrody.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, gdzie się znajduję. Machinalnie przekręciłam głowę na drugą połowę łóżka. Dłońmi zakryłam usta, by przez doznany szok, nie zbudzić ze snu przyjaciela. Jak najciszej i delikatniej, odsłoniłam malachitową kołdrę z ciała, a przerażenie dopadło mnie po raz kolejny, w przeciągu jakiś pięciu minut. Moje ciało okrywała sama bielizna, która składała się wyłącznie z czarnego, koronkowego biustonosza oraz szortów od kompletu. Przypomniałam sobie o osobie lekko pochrapującej przy mnie i znów przyjrzałam się jej, tym razem dokładniej. Szatyn wtulał się w poduszkę, leżąc na brzuchu. Jego umięśnione plecy były odsłonięte, co nie ułatwiało sprawy.

Podniosłam się z łóżka, lecz zaraz musiałam się podeprzeć o ramę, gdyż zawirowało mi w głowie, a widok przesłoniła ciemność. Wzięłam kilka głębokich oddechów i już w lepszym stanie zaczęłam przeszukiwanie podłogi, w celu znalezieniu wczorajszego stroju. Jednak z negatywnym rezultatem, ruszyłam do drzwi. Otworzyłam jedne z nich i jak się okazało, był to zły traf, gdyż stanęłam przed niewielką łazienką. Nie chcąc budzić chłopaka, przekroczyłam próg, zamykając za sobą drzwi, by załatwić potrzebę fizjologiczną oraz w okrągłej umywalce, przemyć ręce, a następnie twarz. Zimna woda dała mi ukojenie, sprawiając, że odcisk po wczorajszej zabawie, nie był już tak bardzo uciążliwy. Oparłam dłonie o marmur i spojrzałam w lustro. Nie mogłam sobie przypomnieć nic z wydarzeń, które działy się po konkurencji z Niallem w piciu. Jeszcze ten dziwny sen o Tiffany i jakimś dziecku, który nie daje mi spokoju.
Poczułam chłód, który postawił dęba włoski na rękach, więc opuściłam pomieszczenie oraz przestronny pokój, w celu odnalezienia swej zguby. Przechodząc przez korytarz z głową spuszczoną na stopy, wpadłam na kogoś.

- Och serio? Znowu? - Poirytowałam się, lecz gdy tylko usłyszałam swój głos, zaraz przyłożyłam dłonie do uszu.
- Widzę, że kacyk męczy. - Usłyszałam roześmiany głos Hazzy, więc spojrzałam na niego odrywając dłonie. - Ładny strój. - Podniósł brwi do góry.
- Lepszy od Twojego. - Skwitowałam wystawiając przy tym język. - Kto normalny chodzi w butach po domu? - Skrzyżowałam ręce pod piersiami, a twarz Stylesa pokryła mocna czerwień.
- Możesz, proszę nie robić tego? - Wykrzywił twarz w grymasie. - Staram się traktować Cię, jak przyjaciółkę, a wcale mi nie pomagasz.
- O co Ci chodzi? - Chciałam go wyminąć, by zejść na dół, lecz Harry przytrzymał mnie za ramiona. - Mogę iść poszukać ubranie, czy to też Ci w czymś przeszkadza? - Rzuciłam zmęczona krótką wymianą zdań.
- Właśnie szedłem do was, by przynieść rzeczy, które wczoraj zostawiłaś w salonie. - Podał mi fioletowoczarne leginsy z wzorem w gwiazdy planetarne oraz czarną, dłuższą bokserkę. - Buty i płaszcz odstawiłem obok drzwi frontowych.
- Emm dzięki. - Wydusiłam z siebie i odbierając od niego skromny zestaw, chciałam się skierować do pokoju, w którym spałam. Jednak zatrzymałam się, przypominając sobie, że jest tam ktoś. - Jest tu gdzieś łazienka, która nie znajduje się w waszych pokojach?
- Oczywiście - Harry zaśmiał się lekko i zaprowadził mnie pod jedne z drzwi. - Przepraszam, że tak zareagowałem. - Dopowiedział zawstydzony swym zachowaniem.
- Zapomnijmy o tym. - Brunet chciał odejść, ale musiałam go o coś poprosić. - Harry?
- Tak? - Odwrócił się do mnie zmieszany.
- Poczekasz chwilę na mnie? Chciałam o czymś porozmawiać. - Właściwie, to nie wiem czemu nie ubrałam się przy nim. Zamierzałam wrócić do własnego domu, by się umyć i przerwać.
- Pewnie. - Zapewnił mnie, a ja zamknęłam za sobą drzwi.

Po chwili byłam w pełni ubrana, lecz nie czułam się odświeżona, a jedyne czego teraz pragnęłam, to ulżenie w męczarni spowodowanej kacem oraz prysznic. Na nadgarstku widniała czarna gumka do włosów, więc użyłam jej, by spiąć gęstą czuprynę w luźnego koka. Gotowa wyszłam na korytarz, gdzie czekał na mnie uśmiechnięty kolega. W jednej ręce trzymał szklankę, a w drugiej opakowanie z aspiryną. Podziękowałam mu, od razu połykając tabletkę i popijając ją napojem, ruszyłam z chłopakiem do salonu. Po drodze Harry ciągle wypytywał mnie czy aby nie jestem głodna, ale za każdym razem dziękowałam odmawiając.
Wchodząc do wielkiego pomieszczenia, dostrzegłam na sofie młodą kobietę, która łaskotała blond dziewczynkę. Chichot małej istotki sprawiał, że uśmiech sam wkradał się na usta.

- Zapomniałem Ci powiedzieć - Harry potarł kark dłonią. - Lou przyszła z Lux. - Uśmiechnął się niewinnie, a jego twarz przyozdobiły dołeczki.
- Wreszcie! - Lou, którą poznałam parę dni temu, podniosła się z miejsca, biorąc przy tym swe dziecko na ręce. - Co tak długo? - Podeszła do chłopaka i podała mu małą Lux, a do mnie się przytuliła. - Cześć skarbie - ucałowałam mnie jeszcze w policzek.
- Hej Lou - przywitałam się, odwzajemniając uścisk.
- Porozmawiałabym chętnie z wami, ale śpieszę się, a Harry obiecał zająć się dziś małą. - Pogłaskała czule córeczkę po główce. - Mam tylko nadzieję, że da sobie sam radę. Dodała puszczając oczko do mnie.
- Bardzo śmieszne, Lou. - Skwitował brunet. - Powinnaś się cieszyć, że masz takiego kochanego przyjaciela, który się zaopiekuje twoim dzieckiem, nie to co ta banda alkoholików.
- Tak, wiem, jesteś najlepszy. - Pocałowała go w policzek, a następnie Lux. - Pozdrówcie resztę! - Rzuciła na odchodne.
Harry zajął wcześniejsze miejsce stylistki, kładąc dziecko na nogach. Chciałam z nim porozmawiać, więc usiadłam na fotelu, z drugiej strony szklanego stolika, odstawiając na niego szklankę.
- Będę się streszczać, bo muszę wracać do domu. - Oznajmiłam, na co Harry pokiwał głową. - Nie wiesz może, jakim cudem znalazłam się w pokoju Liama? - Czułam jak mą twarz zalewa gorący rumieniec, więc skupiłam się na paznokciach.
- Zaniosłem cię do niego, gdy przyszłaś do nas denerwowana tym, że jest u Ciebie jakaś ciotka. - Lux pociągnęła kilka loków chłopaka, przez co musiał przechylić głowę. - Nie byłaś w stanie sama chodzić.
- O rany, to jednak Tiffany jest u nas? - Podniosłam się z miejsca.
- Nie wiem kto to, ale pewnie tak. - Chłopak zaczął podrzucać blondyneczkę, którą bardzo to cieszyło.
- A tak w ogóle, to gdzie są wszyscy? - Nawet nie wiedziałam, która jest godzina, ale nie spodziewałam się, żeby było zbyt wcześnie.
- Właściwie, to wszyscy już wyszli oprócz ciebie i Liama, który, jak mniemam nadal śpi. - Pokiwałam głową i wyminęłam stolik.
- W takim razie, będę się już zbierać, bo nie wiem, co mnie czeka w domu.

Pomachałam do Lux, która z małą pomocą Hazzy, odmachała mi. Przy drzwiach wejściowych, tak jak mówił Harry, były moje buty i płaszczyk. Założyłam je i wyszłam z ich posesji. Przemierzając kostką brukową, miałam głęboką nadzieję, iż fanki chłopców, które dzień w dzień wyczekiwały ich przed ogrodzeniem, nie staranują mnie. Przechodząc przez furtkę, zostałam napadnięta piskami i innymi odgłosami wydobywającymi się z ust dziewczyn. Chciałam uniknąć tego, gdyż lek jeszcze nie zaczął działać i ciążyło mi to bardzo. Jak najszybciej było to możliwe, przedarłam się przez tłum, który ciągle wypytywał mnie o chłopców, czy jestem z Liamem, Harrym bądź z Niallem. Nawet zostałam proszona o to, bym zrobiła sobie z nimi zdjęcia, co wprawiło mnie w osłupienie. Moim celem było dostać się do domu, a nie chwalić się znajomością ze znanym na całym świecie zespołem.

Stojąc już przed drzwiami, przeszukiwałam płaszcz z nadzieją, że schowałam do niego klucze, jednak ogarnęło mnie niemiłe rozczarowanie. Już miałam zamiar wrócić się do sąsiadów, ale jakaś siła mnie podkusiła, abym sprawdziła czy nie ma nikogo w domu. Delikatnie ścisnęłam klamkę, a drzwi uchyliły się, zapraszając mnie do sporej wielkości holu. Zamykając posesję na zamek, przeszłam do kuchni, gdzie spotkałam zabieganą 21-letnią kobietę w czarnej, eleganckiej sukience sięgającej jej ponad kolana.
Piękna, długowłosa szatynka z refleksami, o wielkich, piwnych oczach zaparzała kawę, a gdy mnie ujrzała, podeszła i uściskała.

- Wreszcie - przywitała się w jakże kulturalny sposób.
- Co Ty tu robisz? - Spytałam zmieszana, na co ciotka wykrzywiła usta w grymasie. - I powiedz, błagam, że jesteś tu sama.
- Później Ci wyjaśnię, bo teraz się śpieszę na rozmowę kwalifikacyjną. - Nalała gorący napój do kubka termicznego i wyszła z kuchni. - Dylan bawi się w salonie klockami. - Dodała ubierając przy tym buty. Wyglądała, jakby miała się przewrócić.
- Jak Dylan? Kto to? - Nie wiedziałam, co się działo, szczególnie, że działo się do w zaskakującej szybkości.
- Mój syn. Proszę cię, zajmij się nim parę godzin.
- Ale... - głos zawisł w powietrzu.
- Kocham Cię! - Wykrzyknęła i już jej nie było.

Zrezygnowana udałam się do pomieszczenia, gdzie miał czekać młodzieniec. Rodzice nigdy nie wspominali, że Tiffany ma dziecko. Wchodząc do salonu, zaburczało mi w brzuchu i to na tyle głośno, że na około dwuletni chłopiec, zaczął się śmiać i rzucać we mnie klockami. Broniłam się przed ciosami, ale nie mogłam sobie poradzić z maluchem. Nie miałam czasu na zabawianie go, gdyż musiałam się zająć sobą. Muszę spożyć jakieś śniadanie, umyć się i przede wszystkim odpocząć. Całe szczęście dziś jest sobota.
Zastanawiałam się, co zrobić z tym blond łobuzem, który urodę musiał odziedziczyć po swym ojcu.  W końcu, niewidoczna żarówka zaświeciła się nad moją głową. Jakimś cudem udało mi się wziąć chłopca na ręce i trzymając go w ramionach, opuściłam dom.


*Harry*

Wszyscy dookoła wykorzystują mnie, jakbym był chińskiej roboty zabawką. Wczoraj jako kierowca, dziś, jako niańka do dziecka. Mieliśmy całą piątką zająć się Lux, to wszyscy, oprócz śpiącego wciąż Liama, gdzieś wyszli. Właściwie, to nie wiem tylko, gdzie jest Niall, bo Zayn i Louis wybrali się do salonu tatuażu, a później mieli jechać na wywiad. W każdym bądź razie, po raz kolejny zostałem wrobiony. Oczywiście kochałem córeczkę Lou, jakby była moją własną siostrzyczką, ale dzieciom niekiedy ciężko dogodzić.
Mała ściągała właśnie ze stópek różowe, puchate skarpetki z kokardką. Dziecięcy chichot sprawiał, że w pomieszczeniu nie panowała nużąca cisza. Jednak lepiej, by było, gdyby Lux potrafiła mówić. Posadziłem ją na swych kolanach, twarzą do mnie. Blondyneczka uśmiechała się uroczo, starając się przy tym złapać garść moich loczków.

- Lux, co ty na to, żeby nauczyć cię mówić? - W odpowiedzi usłyszałem, to co wcześniej, czyli słodki chichot. - W takim razie zacznijmy od czegoś prostego. Powiedz wujek Harry.
 Czekałem aż powtórzy, ale zamiast tego usłyszałem niezrozumiałe gaworzenie.
- Wujek Harry - wypowiedziałem głośno i powoli, by zrozumiała.
- Mama - zmarszczyła czółko, robiąc dziwną minkę.
- Tyle to ja też wiem, że umiesz powiedzieć. - Świstem wypuściłem powietrze z ust. - Wujek Harry.
-  Dadadada mama.
- Nie mama, tylko wujek Harry!


Lux zareagowała automatycznie na mój krzyk i zaczęła płakać. Biorąc ją na ręce, podniosłem się z kanapy i starałem się ją uspokoić. Jednak ani śmieszne miny, ani włączenie naszej płyty nie pomagało. Nie miałem pojęcia, co robić.
Całe szczęście po schodach zszedł Liam, który widząc, co się dzieje, podszedł do mnie.

- Co jest? - Spytał biorąc ode mnie dziewczynkę.
- Nie wiem, nagle zaczęła płakać i nie mogę jej uspokoić. - Nagiąłem prawdę, ale wstyd było mi przyznać, że podniosłem głos.
- Brawo geniuszu - oddał mi Lux. - Może zmienisz jej śmierdzącego pampersa, to przestanie płakać. - Pogłaskał mała po główce i ruszył do wyjścia.
- To TO tak śmierdziało? - Zmarszczyłem nos i wyciągnąłem ręce z trzymaną w nich Lux, jak najdalej od siebie.
- Czy ja wam muszę wszystko tłumaczyć? - Odpowiedział pytaniem na pytanie, gdy wiązał białe Converse.
- Tak, a w ogóle, to gdzie się wybierasz? Masz mi pomóc w opiece. - Zrezygnowany odłożyłem Lux na podłogę.
- Umówiłem się z Andym i chłopakami.

Już chciałem coś dodać, ale wyszedł z szybkim "Pa" na odchodne. I znów jestem sam. Wzdychając odwróciłem się do dziewczynki z dwoma kitkami na głowie, która wsadzała sobie gołą już stópkę do buzi. Teraz to potrafiła siedzieć cicho.

- No to chodź słońce, mama zostawiła całą torbę z pampersami. Pewnie wiedziała, co się święci.
Nie miałem pojęcia, jak się w ogóle za to zabrać. Rozłożyłem jakiś kocyk na podłodze w salonie, na niego... chyba pieluchę. Sam nie wiem, co to jest. Położyłem już rozbawioną Lux i ściągnąłem z niej kolorowe getry. Następnie zabrałem się za to, z czego bił straszny odór. Gdy tylko otworzyłem "prezent", wykrzywiłem twarz, zatykając przy tym nos palcami. Myślałem, że się pozbędę dzisiejszego śniadania.
- Och Lux, serio?! Aż taka wielka niespodzianka?
Znalazłem w torbie od Lou paczkę z mokrymi chusteczkami. Przykładając nos do ramienia, miałem wytrzeć pupę Lux, ale wpadłem na genialny pomysł.
- Lux, nie ruszaj się stąd. - Zarządziłem. - Co ja gadam, przecież ty nie rozumiesz. - Mała chichrała się na podłodze podnosząc nóżki do góry.

Wybiegłem szybko przed dom i tak, jak myślałem, stało przed nim kilka fanek. Podszedłem do nich i przywitałem się. Dziewczyny strasznie się ucieszyły.

- Mam głupią prośbę. - Potarłem dłonią kark. - Ma może któraś z was młodsze rodzeństwo?
- Ja mam roczną siostrzyczkę. - Zgłosiła się jedna, na co głupkowaty uśmieszek wstąpił na mą twarz.
- Bo widzisz, potrzebuję pomocy przy Lux. - Dziewczyny zaczęły piszczeć, jakby córeczka naszej stylistki, była jeszcze większą atrakcją ode mnie. - Pomożesz? - Spytałem z nadzieją.
- Pod warunkiem. - Mogłem się spodziewać, że to nie będzie takie proste, ale przechyliłem głowę, czekając na to, co zamierza powiedzieć. - Gdy ci pomogę, nawet domyślam się w czym - puściła perskie oko - wrócisz tu ze mną i zrobisz sobie z nami zdjęcia i rozdasz autografy wszystkim dziewczętom.

Przystanąłem na prośbę i chwilę później siedziałem na kanapie w salonie, obserwując poczynania niejakiej Kate, która przedstawiła mi się, gdy zmierzaliśmy do mojego domu. Liam pewnie byłby wściekły, gdyby się dowiedział, że wpuszczam do domu obce osoby, ale nie było go, więc mogłem robić, co mi się żywnie podobało.
Gdy Kate przewinęła Lux, podziękowałem jej i zrobiliśmy sobie wspólnie zdjęcie oraz poprosiłem ją o nick na Twittera, by ją zaobserwować. Następnie ruszyliśmy przed ogrodzenie, gdzie czekało znacznie więcej fanek niż wcześniej.

Spełniłem obietnicę i uradowany skierowałem się z Lux do willi. Jednak nie było nam dane znaleźć się w niej, gdyż usłyszałem nawoływanie mojego imienia. Odwróciłem się w stronę głosu i dostrzegłem Rachel z dzieckiem na rękach. Dobiegła do mnie cała zmachana. Kondycji to ona nie ma. Przecież mieszka zaledwie dom obok.

- Dobrze, że jesteś. - Rachel wyprzedzając mnie, przeszła przez drzwi frontowe.
- Co to za dzieciak? - Spytałem znajdując się już przy sąsiadce.
- To jest Dylan, później ci wyjaśnię. A teraz przejdźmy do rzeczy. - Postawiła chłopca na podłodze.
- Nie pytam się, jak ma na imię, tylko co on tu robi. - Lux wymachiwała rączkami i nogami, więc postawiłem ją koło kolegi.
- Tak, wiem. - Rachel zrobiła jakąś dziwną minę. - Nie wierzę, że mi to przejdzie przez język, ale... - nabrała powietrza do płuc. - Proszęmożeszsięnimzająćjakiśczas? - Spytała na jednym tchnie, co wyglądało przekomicznie. - Tak? Dzięki! - Poczochrała mi fryzurę i wybiegła z domu, zanim zdążyłem zaprotestować.
- Odpłacisz mi się! - Krzyknąłem w jej stronę. - Ech... Co ja mam z wami zrobić?

Wziąłem dwójkę dzieci za rączki i ruszyłem z nimi do salonu. Rozłożyłem zabawki i wyciągnąłem telefon z kieszeni spodni, by wezwać pomoc. Dzieciaki wyglądały tak słodko, że postanowiłem zrobić im zdjęcie i wstawić na Instagram. Podpisałem "Czy wszystkie dzieci wyglądają tak samo? " i udostępniłem, również na Twitterze. Ciekawe czy tym razem, ktoś zrozumie, o co mi chodzi.
Przejrzałem całą listę kontaktów i z okolic Londynu nie było za wiele osób, które mogłyby mi pomóc. Jednak zabrałem się za wydzwanianie po znajomych, nawet do Josha zadzwoniłem. Jednak wszyscy nagle znaleźli sobie jakieś zajęcie. Czy mnie naprawdę nikt nie lubi? Ostatnią osobą na liście była Vanessa... Boże, nie wierzę, że to robię.


Godzinę później

- Styles, Ty idioto! Zniszczyłeś mój rysunek! - Vanessa się wściekła, gdy wróciła z łazienki i zobaczyła, co się stało z jej dziełem. - Obiecuję ci, że kiedyś zakradnę się w nocy do twojego pokoju i ci zetnę ten busz z głowy!
- Daj spokój, to był Dylan! - Sprzeczałem się z nią.
- Ja ci dam Dylana... - zaciągnęła rękawy bluzy i wolnymi krokami zbliżała się do mnie.
Szybko wziąłem Lux na ręce i wystawiłem ją tak, by sprawiała wrażenie tarczy obronnej.
- Och serio? Będziesz się dzieckiem zasłaniał? - Usiadła obok bawiącego się lalką Niall, Dylana, więc uczyniłem to samo.

Pobawiliśmy się chwilę, a gdy Vanessie się znudziło, uznała, że się pobawi w stylistkę i przebierała Lux w stroje, które mała miała na zapas. Zmierzając do kuchni, po szklanki i sok, rozmyślałem nad tym, co Allen kombinuje. W końcu, gdy do niej zadzwoniłem, by przyjechała, od razu się zgodziła, ale powiedziała, że kiedyś będzie mi kazała COŚ zrobić, a ja będę musiał grzecznie wykonać zadanie.

Wyjąłem z lodówki karton z sokiem pomarańczowym i położyłem go na tacce ze szklankami. Wchodząc do salonu przeraziłem się. Vanessa siedziała rozłożona na kanapie, a Lux i Dylan dawali sobie całusa. Odstawiłem tacę na półce i podbiegłem do biednej dziewczynki.

- Dylan, nie wolno tak! Ona jest za młoda! - Wrzeszczałem biorąc Lux na ręce.
Chłopiec rozpłakał się, a Allen podeszła do niego, czyniąc to, co ja z blondyneczką.
- Myślałam, że tylko udajesz takiego idiotę, ale widzę, że to prawda! - Wydarła się na mnie, uspakajając dziecko.
- Ona jest za młoda, żeby się całować - powtórzyłem.
- Och daj spokój. To są tylko dzieci. Nie będą zaraz się rozbierać i szukać łóżka, żeby się po bzykać, jak ty zapewne masz w zwyczaju robić. - Stałem i patrzyłem na nią w zupełnym osłupieniu.

Miała rację. W końcu to tylko dzieci i sam nieraz dawałem Lux buziaka. Uspokoiliśmy się i wspólnie z moim wrogiem - Vanessą - nakarmiliśmy dzieci jakimiś wstrętnymi papkami w słoiczkach. Spróbowałem, żeby sprawdzić czemu nie chcą tego jeść, ale gdy to zrobiłem, od razu pozbyłem się tego z buzi. Tego nie dało się przełknąć.
Koło godziny 14.30 udało nam się ułożyć dzieciaki do snu. Nie wiedziałem zbytnio, gdzie można by było je położyć, więc zanieśliśmy je do mojego pokoju. Ułożyliśmy je na wielkim łóżku, a następnie wziąłem laptopa i zająłem miejsce, na drugim końcu łoża. Vanessa kręciła nosem, aż w końcu usiadła obok mnie, podciągając kolana do klatki piersiowej. Przypomniałem sobie o live streamie chłopców, więc włączyłem Twittera i tam już były podane linki.
Liam z Zaynem udzielali wywiadu, odpowiadając również na pytania z Facebooka i Twittera. Vanessa widząc to, zabrała mi urządzenie i założyła jakieś fake'owe konto i wysłała swoje pytanie, zmieniając swoje dane. Twierdziła, że i tak się nie przebije przez spamujące fanki, ale zaryzykowała.

- Dobrze chłopcy, a teraz część, na którą czekają wszystkie wasze fanki. - Reporter wziął do ręki tablet i zaczął przeglądać tweety.
Zadał chłopcom kilka pytań typu kiedy przylecimy całym zespołem do danego kraju? Czy ich kochają, itd.
- A teraz trochę z innej paczki. - Reporter uśmiechnął się chytrze do kamery. - Zayn, Rachel chce wiedzieć, jak często uprawiasz seks?


Malik zrobił się cały czerwony na twarzy i niestety, gdy zadawano mu to pytanie, popijał wodę i wszytko, co miał w buzi, wylądowało na biednym Louisie, który nie mógł się powstrzymać od napadu śmiechu.
Popatrzyliśmy z Vanessą po sobie i wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Przybiliśmy sobie piątki i dalej śmialiśmy się z zachowania Zayna.

- Rachel, jesteś zboczona. - Podsumował Malik, gdy już się uspokoił. - I niestety, ale nie odpowiem na to pytanie. - Uśmiechnął się zawstydzony do rozbawionego reportera.


*Rachel*

Nie wiem jak to możliwe, ale, gdy poszłam odebrać Dylana, w domu chłopców była Vanessa. Umówiłam się z Harrym, że wpadnę do nich o 20.00, więc siedzę teraz w salonie z całą piątką One Direction. Van wymigała się jakąś ważną sprawą, którą miała załatwić z mamą. Nie chciałam jej namawiać, gdyż wiedziałam, ile ją kosztowało przebywanie i to tyle czasu, w jednym domu z Harrym, i to praktycznie sam na sam.  Louis z Harrym opowiedzieli nam, co dziś wydarzyło się na wywiadzie, gdyż gdy tylko spotkałam Zayna, ten zaczął mnie obwiniać za pytanie podane na Twitterze. Być może bym tak zrobiła, jednakże nie posiadam nawet konta na tym portalu. Muszę przyznać, że miałam niezły ubaw, gdy chłopcy tłumaczyli, o co chodzi i pokazali mi filmik prezentujący plującego wodą Zayna, który już się pojawił na Youtube.
Wracałam właśnie z łazienki, gdy usłyszałam głos dziewczyny Malika.

- Menadżerowie zdecydowali, że musimy udawać parę jeszcze tylko przez dwa tygodnie. - Mówiła uradowana.
Stanęłam sparaliżowana tym, co właśnie dotarło do mych uszu.
- Tylko dwa tygodnie? - Zayn wyraźnie posmutniał, ale nie na tyle, by ktoś inny to dostrzegł. - No, to bardzo dobrze się składa. - Dodał szybko.
- Co tu się dzieje? - Spytałam wciąż nie wierząc w to, co właśnie zaszło, a spojrzenia wszystkich zgromadzonych w salonie, zostały skierowane prosto na mnie.


__________

Przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem tego rozdziału, ale nie miałam aż tyle czasu. :) Dziękujemy Wam kochane za tyle komentarzy. Jesteście najlepsze! ♥ Mamy strasznie dużo obserwatorów, za co również dziękujemy i miło by nam było, gdyby liczba komentarzy była równa liczbie osób, które czytają tego bloga. :) Ale oczywiście do niczego nie zmuszamy. Jak Wam się podoba/nie podoba rozdział? Następny poświęcony będzie Rachel, Liamowi i Zaynowi. xx





34 komentarze:

  1. No no nieźle dziewczyno . Rozdział jak zwykle wspaniały i już nie mogę się doczekać co będzie dalej , więc szybko dodawaj kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny rozdział *___*
    Jak Harry opiekował sie Lux to prawie cały czas się śmiałam xD
    I jeszcze Zayn, i znowu Hazz :D
    W każdym bądź razie wyszedł Ci świetny rozdział :D
    Czyli, że Zayn i Perrie udawali związek... nieźle, ale w takim razie czemu Zayn zrobił się smutny gdy dowiedział się że mają jeszcze udawać 2 tygodnie ? Czyżby się zakochał ?
    Skoro następny rozdział ma być poświęcony Zayn'owi, Liam'owi i Rachel to chyba się dowiemy ;*
    I jeszcze ciekawe co Van wymyśliła dla Hazzy ? :D
    Zapowiada się jeszcze duuuużo wspaniałych i ciekawych rozdziałów
    Także Pozdrawiam i życze duuużo weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahahha kocham Vanessę i jej poytanie do Zayna wgl lubię to opowiadanie świeny rozdział czekam na kolejny i zapraszam do siebie
    wegonnasticktogether1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy :)czekam na następny!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahaha! Jest po prostu megaa! Nie mogę się doczekać co wymyślisz kolejnym razem! Jesteś miszczem, kobieto!
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny! Czekam az reachel bedzie z liamem. ;) moze jakis maly romansik? Fajnie by bylo.
    Nie podoba mi sie ta nienawisc vanessy i harrego. Zawsze jak czytam jak to ktos kogos nie lubi to mi tak smutno (?) ale jesli masz taka koncepcje to jakos przezyje ;)
    Kiedy nastepny?
    Czekam!
    Iwona :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny i bezradny Harry ! Rozdział jest świetny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest po prostu Super, Ekstra, Bombowy, Niesamowity, Nieziemski, Świetny, Mega, Fantastyczny, Fenomenalny i Zajebisty!!!!!! *.*
    Oby Reachel była z Zaynem.
    Haha jestem ciekawa co Vanessa wymyśli, żeby Harry się jej odpłacił.
    Czekam na następny rozdział. *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo się podoba xxd czekam na następny a ten jest po prostu boski. :D i Zayn plujacy wodą hahahahaha ja sie oplułam kakaem :D
    @_Just_Smile_98

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział :D Tylko zawsze na początku nie wiem kto tym razem opowiada ale jak przeczytam trochę więcej to wszystko już wiadomo . Czekam na kolejny :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten rozdział jest najlepszy! Fajnie, że dodajesz zdj. Hahaha nawet nie wiesz jak się jebałam z tego tweeta i reakcji Malika XD Boże myślałam, że umrę ze śmiechu ;D
    Vanessa i Harry? To słodkie<3 Fajnie by było jakby byli razem i mieli swoje dzieci ;) To zdj. Lux i Dylana było takie sweet ;* Haha od kiedy ja używam słowa "sweet"? No nie ważne. ;) Hehehe Harry niania XD ^^

    Czekam na nowy rozdział bo końcówka ciekawa. ;)
    Zapraszam też do mnie : the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. warto było czekac oj warto xx
    ha! wylądowali razem w łóżku. :) jejku wyobrażam sobie mine Harrego gdy ją w bieliźnie zobaczył xD i udawanie pary , no prosze prosze :) ale sie pokombinowało...
    i znowu mnie rozwaliłas tym pytaniem od Vanessy xD

    klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany, boski!

    Zapraszam do siebie http://walk-away-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. HAHAHAH, kocham pytanie Vanessy do Zayna :D. Po prostu boskie ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. hahaha, świetny rozdział :D
    wgl ta akcja z Lux i potem z tym pytaniem, szczałam w gacie XD
    Rachel, Liam i Zayn... będzie bosko *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. Boskie. Koffam twojego bloga i czekam na nex rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny rozdział:)
    Czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm.. powiem szczerze rozdział jest trochę nudnawy. ;/
    Mam nadzieję, że następny rozdział będzie duuuużo ciekawszy. ^^

    Czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedy nn bo już nie mogę się doczekać ????
    Zuzka

    OdpowiedzUsuń
  20. Zostałaś nominowana do Liebster Award :)
    Więcej informacji na http://and-live-while-were-young.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałam cię powiadomić, że nominowałam cię do Liebster Award! Więcej informacji na moim blogu: http://back-for-you-1dstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział i zapraszam do siebie na: http://supposed-to-be-so-good.blogspot.com/ ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  23. ale dlugi rozdział :p czytam i czytam i czytam i uwielbiam !! <3 <3 ale sie zmeczylam heh :p czekam na next :) masz super zdjecie na nagłowku :)
    zapraszam do mnie:
    szmaragdowytalizman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Spamik c:
    Zapraszam: http://makethislifeeasier.blogspot.com/ ((:

    OdpowiedzUsuń
  25. Zostałaś nominowana do Libersty Adward.
    Więcej dowiesz się na:
    http://i-cant-breathe-without-you.blogspot.com/p/libster-adwards.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Nominowaliśmy Cię do Libersty Adward .Więcej inf. na http://be-an-angel-without-wings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. świeeeeeeetnee <3 szybko nowy rozdział :D ihateyouimissyouiloveyou.blogspot.com
    Zapraszaam :) dopiero zaczynam, także noo :)

    OdpowiedzUsuń
  28. zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blogger, więcej informacji u mnie na blogu: http://i-love-creation.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń